16 czerwca, 2017 JB. Rada Miejska zdecydowała o nadaniu nazwy jednemu placowi w Nowym Centrum Łodzi nazwy profesora Janusza Szoslanda. Inauguracyjna uroczystość odbyła się 13 czerwca 2017 r. Wspomnienie. Prof. dr hab. inż. Janusz Szosland (1925 -2015) – nauczyciel i wychowawca kilkunastu pokoleń włókienników na Politechnice Łódzkiej.zapytał(a) o 20:23 Legenda Łodzi Odpowiedzi Tarotka odpowiedział(a) o 00:23 Legenda Janusza czyli skąd pochodzi nazwa miasta Łódź O chłopie przezwiskiem Janusz wiemy z czternastowiecznych dokumentów, że był pierwszym łódzkim sołtysem, a urząd swój sprawował we wsi o nazwie Łodzią (łac. Lodzą, dokument z XIV wieku). Poza tym nic pewnego o tym Januszu nie wiadomo, toteż rychło wszedł do legendy. Zapewne nie pałał wielką miłością i posłuszeństwem do rycerskich czy duchownych panów z łęczyckiego grodu, skoro puścił się sam w górę rzeki Bzury na południe i zbiegł w puszczę. Widać niezbyt dobrze mu się tam działo. I oto znajdujemy go w legendzie do dziś jeszcze powtarzanej w różnych wersjach na starych Bałutach, Widzewie i Stokach. Spotykamy tego pierwszego łodzianina z wiosłem w dłoni, jak przedziera się jakimś czółnem chybotliwym czy łodzią przez chaszcze, znacząc od czasu do czasu siekierką nadbrzeżne konary, by nie zmylić drogi. U źródeł Bzury, na Rogach i Rożkach, pełno było błota i kałuż. Tylko wąski, dziki dukt leśny przedzielał je wówczas od nowych źródeł i drugiej rzeczki zaczynającej swój bieg już na późniejszych Dołach i Sikawie. Była to dzisiejsza Łódka, przed wiekami zwana po prostu Starą Strugą. Janusz przeciągnął po tych błotach swą łódź dalej na południe i zachód. I znów z trudem odpychał się jakimś drągiem o płytkie dno owej strugi. Obowiązkowo -jak na owe czasy wymagano i jak głosi opowieść -miał mieć w tobołku w swej dłubance jakiś obrazek święty czy figurkę szczęśliwą... Dopłynął tedy do miejsca, gdzie dziś stoją stare kamienice przy Zgierskiej w parku Staromiejskim (dziś już rzeczka płynie w skrytym kanale). Tu Janusz poczuł, że jego stara ojcowska łódź jakby była pełna kamieni i dalej ruszyć nie może. Czy ten obrazek tak mu zaciążył, czy też, co bardziej prawdopodobne, dno się nadwerężyło uciążliwą jazdą i woda w łodzi przybrała; dość, że o dalszej podróży nie było już mowy, choć rzeka biegła jeszcze dalej na zachód. Wyszedł więc chłop z łodzi na brzeg, wyciągnął tobołek i trochę pomedytował. Później przez mieliznę wyciągnął ową łódkę ku wyższemu, północnemu brzegowi. Wdrapał się na wzgórek, rozejrzał wokoło i nabrał otuchy. Okolica była sposobna, na zdrową! spokojną wyglądała. Wnet chciał sporządzić sobie szałas na nocleg, by na drugi dzień łódź oporządzić i próbować płynąć dalej, lecz gdy chwilę pobył na brzegu, spotkała go pierwsza przygoda, zaczął padać ulewny deszcz. Nie zraziło go to wcale. Ściął kilka grubszych gałęzi i ustawił na nich swą łódź dnem do góry. Posłużyła mu za schronienie przed burzą. Stała się pierwszym ludzkim dachem w tej okolicy... Rano posłyszał Janusz głosy puszczy. Wokoło rozbrzmiewały ptasie śpiewy, słychać było stukanie pracowitych dzięciołów, brzęczenie dzikich pszczół. Okolica przemawiała doń swojsko i kusiła: , - ...Tu się zadomowisz, tu oporządzisz; będzie nam z sobą dobrze, żaden książę ani biskup czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tu... pracę ci, choć mozolną, dam - mówiła dalej puszcza. - Nie poskąpię drzewa na budulec ni miodu z dzikich barci, a może czasem i tur, żubr lub łoś ci się trafi... Przemówiło to do niego. Został. Dopiero nadchodząca jesień wygnała go z domku "pod łódką". Począł ścinać kłody pod pierwszą własną prawdziwą chatę! A szałas z łódką jako dachem zachował potem długi jeszcze czas na pamiątkę swego tu przybycia. Jeszcze później związał się z jakąś dziewczyną z dalszych stron, być może aż z odległego o milę Widzewa... Następne chaty już z synami i wnukami wznosił. Osiedli obok ojca i dziada na wzgórkach, które po wiekach Górkami Plebańskimi tu nazwano, gdyż powstał tam później drewniany kościółek. Niedługo, bo już w piątym pokoleniu, rozłożył się w tym miejscu kwadratem targowy Stary Rynek, a było to przy drogach leśnych wiodących na północ do Zgierza, na zachód pod Strugę, na południe do Piotrkowa i Drewnowiczów i na południowy wschód do Wolborza... Minęło sto, a może dwieście lat od tamtych czasów. Dopiero przyszłe pokolenia słuchając opowieści gminnej - jak to ich odważny i pracowity prapradziad przedzierał się przez tę gęstwinę swoją mizerną łódką, która na mocy jakiegoś dziwnego uporu płynąć dalej nie chciała i tu nabrawszy wody w miejscu stanęła - nazwali to miejsce na wieczną pamiątkę po prostu Łodzią... Mieszkańcom tej osady wydało się jednak z czasem, że to zbyt mały dowód szacunku i miłości dla przodków, na dodatek więc i rzekę, która była niegdyś drogą ucieczki, a stała się przez samotną wyprawę przodka nadzieją lepszego jutra, nazwali podobnie - Łódką... Uważasz, że ktoś się myli? lub Bogusław Linda o Łodzi. Na przykład moje lotnisko im. Reymonta, czyli w Łodzi. Malutkie lotnisko, ch j wie komu potrzebne, ale jest. Marek Belka o lotnisku w Łodzi. Łódź (właściwie Uć) – duża wioska (omyłkowo tylko nazywana miastem) położona na styku północnej, południowej, wschodniej i zachodniej Polski.
Łódź jest trzecim najliczniejszym miastem w Polsce i czwartym pod względem wielkości. Umiejscowienie miasta sprawia, że czasami ginie w cieniu Warszawy. A trzeba wiedzieć, że przed przemianami polityczno-gospodarczymi w 1989 roku był to główny ośrodek przemysłu włókienniczego i filmowego. Obecnie uchodzi za miasto akademickie (6 uczelni publicznych i 22 niepubliczne), sporo się w nim też dzieje pod względem kulturalnym, a także przemysłowym. Ale skąd taka nazwa dla miasta znajdującego się w środkowej Polsce? Nazwa a legenda o Januszu Piotrowicu Janusz Piotrowic jest postacią autentyczną i był pierwszym sołtysem ówczesnej Łodzi oraz Widzewnicy. Jest także bohaterem legendy, którą głosili mieszkańcy obu miejscowości. Według niej Janusz Piotrowic zbiegł z grodu w Łęczycy i podążał w górę rzeki Bzury. Droga obfitowała w różne utrudnienia – krzaki, błoto, liczne płycizny. Przy źródle Bzury znalazł ścieżkę prowadzącą do innej rzeczki zwanej wówczas Starą Strugą, a obecnie Łódką. Niestety przeprawa był równie ciężka z powodu zniszczonej łodzi i świętego obrazu, który mu ciążył przypasany do boku. Zmęczony zatrzymał się, wyszedł na brzeg, wdrapał się na pobliski pagórek i rozejrzał dookoła. Postanowił spędzić tam noc, ponieważ okolica wydawała mu się niezwykle spokojna. Po zmroku zerwała się rzęsista ulewa. Bohater odwrócił spodem do góry swoją łódź i skrył się pod nią, by tam przeczekać trudne warunki. Rankiem, gdy miał ruszać w dalszą drogę, usłyszał dziwny głos z puszczy, który obiecywał dostarczyć drzewa do budowy domu i zwierzyny do przeżycia. Piotrowic postanowił osiąść w miejscu obozowiska. Zaczął budować pierwszy dom, a swoją zniszczoną łódkę, która początkowo była jego domem, zostawił na pamiątkę. Kilka lat później w pobliskiej wsi poznał dziewczynę, z którą miał dzieci. W miarę upływu lat rodzina się rozrastała, a chat przybywało. W piątym pokoleniu osadę nazwano Łodzią na pamiątkę przygód jej założyciela. Herb Łodzi Symbolem miasta Łódź jest drewniana łódka z wiosłem na czerwonym tle. Historię łódki już znamy, ale dlaczego akurat czerwone tło? Z tym wiąże się kolejna legenda. Dawno, dawno temu w granicach osady łódzkiej, a dzisiejszego Parku Helenów, mieszkał pewien pustelnik, dawniej rycerz i zawadiaka. W lesie spotkał dziewczynę, która się tam ukrywała, ponieważ została skazana na śmierć za podejrzenie o uprawianie czarnej magii. Zaprzyjaźnili się i zamieszkali razem. Po pewnym czasie znaleźli ich pachołkowie króla. Chcieli aresztować kobietę, ale na ich drodze stanął pustelnik. Niestety zabili go, a jego krew trysnęła na dawną zbroję i tarczę. Na pamiątkę tego zdarzenia tło herbu jest czerwone. O autorze MarekPosłuchaj legendy "O Piaście Kołodzieju i tajemniczych wędrowcach". Wydarzenia opisane w legendzie miały miejsce w dawnych czasach, w okolicach Kruszwicy. Na ziemi polskiej mieszkało wtedy plemię Słowian. Rządy sprawował tu bogaty i okrutny władca - Popiel, który za nic miał prawa pozostawione przez przodków. W każdej legendzie jest trochę prawdy... Skąd wzięła się osada w puszczy, na bagiennych terenach z dala od uczęszczanych szlaków i jej nazwa Lodza, nie milczą stare dokumenty, pojawia się zmyślenie, legenda. Nastoletni łodzianie ze SP nr 56 wysłuchali na dzisiejszym spotkaniu legendę o łodzi chłopa Janusza i założeniu przez niego osady nad rzeczką znaną dziś jako Łódka. Po obejrzeniu map rolniczej Łodzi wykonali domniemany portret założyciela osady w chwili, gdy jego dłubanka zatrzymała się w miejscu dzisiejszego Parku Staromiejskiego. Zainteresowani początkami Łodzi postanowili odbyć wycieczkę w poszukiwaniu rzeki Łódki, ukrytej pod ziemią w kanale. Można jednak zobaczyć jej wody przez szklane oko śledzia.
Pierwsza żona Janusza Gajosa. Kim była? Artysta poznał pierwszą z żon pod koniec lat 60. podczas kręcenia serialu „Czterej pancerni i pies”, w którym wcielił się w rolę Janka Kosa. W pewnym momencie Gajos uległ jednak wypadkowi i trafił do jednego z wrocławskich szpitali.
Видання IPN укр Strona główna Aktualności Aktualności Otwarcie wystawy IPN Oddział w Łodzi pt. „Janusz Kusociński” – Warszawa, 29 lipca 2022 r. W Centrum Olimpijskim Polskiego Komitetu Olimpijskiego im. Jana Pawła II w Warszawie zaprezentowano wystawę przygotowaną przez Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi o wybitnym polskim sportowcu Januszu Kusocińskim, zamordowanym przez Niemców w Palmirach. W wernisażu wziął udział prezes IPN dr Karol Nawrocki oraz olimpijska medalistka, panczenistka Katarzyna Niedźwiedzka. Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-9 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-10 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-11 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-8 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-7 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-6 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-2 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-3 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-4 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-5 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-13 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-14 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-15 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-16 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-18 Janusz Kusociński wystawa_Warszawa_29072022-19 Po uroczystości, w imieniu Prezesa IPN, delegacja łódzkiego Oddziału IPN złożyła kwiaty na grobie Janusza Kusocińskiego na Cmentarzu w Palmirach. Ekspozycja „Janusz Kusociński” wpisuje się w cykl biograficznych wystaw elementarnych dostępnych na stronie internetowej IPN. Dotychczas w ten sposób zostały upamiętnione między innymi takie osoby jak: Ignacy Paderewski, rtm. Witold Pilecki, Danuta Siedzikówna „Inka” czy prymas Stefan Wyszyński. Będzie prezentowana do 10 sierpnia 2022 r. (Warszawa, ul. Wybrzeże Gdyńskie 4). Wstęp wolny. Patronat honorowy nad wystawą objął Polski Komitet Olimpijski. * * * Janusz Kusociński urodził się 15 stycznia 1907 r. w Warszawie. Był synem Klemensa i Zofii ze Śmiechowskich. Zafascynowany początkowo grą w palanta i piłką nożną. Od 1925 r. występował w Robotniczym Klubie Sportowym „Sarmata”, w którym zaczął stawiać pierwsze kroki na bieżni. W 1928 roku wstąpił do Klubu Sportowego „Warszawianka”, w którym biegał, aż do wybuchu wojny. W 1928 r. aż trzykrotnie pobił rekord Polski na dystansie 5000 m! W 1931 roku został wybrany laureatem „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca roku, a z początkiem 1932 r. otrzymał Wielką Honorową Nagrodę Sportową. Jeszcze przed zdobyciem medalu olimpijskiego udało mu się pobić dwa rekordy świata: 19 czerwca 1932 r. w Antwerpii podczas biegu na 3000 m oraz 30 czerwca w Poznaniu na 4 mile (ok. 6437 m). Był jednym z najpopularniejszych sportowców Polski międzywojennej. Po kontuzji kolana w 1933 r. przerwał starty. Stopniowo powracał do formy. Starty rozpoczął ponownie w 1937 r. Życiową formę zaczął osiągać w 1939 r. – wrócił do bicia rekordów. 8 czerwca w Helsinkach ustanowił nowe rekordy Polski w biegu na 5000 m i na 3 mile. Przygotowywał się do Igrzysk Olimpijskich w 1940 r. Jego marzeniem było wystartowanie w maratonie, jednak 1 września 1939 r. na Warszawę spadły pierwsze bomby. W ciągu jednego dnia „Kusy” ze sławnego sportowca stał się jednym z tysięcy obrońców stolicy. Jako ochotnik został przydzielony do pierwszego plutonu kompanii karabinów maszynowych 2 Batalionu 360 Pułku Piechoty. Po przegranej wojnie obronnej wstępuje do konspiracyjnej Organizacji Wojskowej „Wilki”, gdzie przyjął pseudonim „Prawdzic”. W wyniku denucjacji został aresztowany przez Gestapo 28 marca 1940 r. Osadzony początkowo w więzieniu mokotowskim, a następnie przy al. Szucha 25. Między 20 a 21 czerwca został przewieziony do Palmir pod Warszawą i tam rozstrzelany. Biograficzna wystawa elementarna „Janusz Kusociński” przygotowana przez Oddziałowe Biuro Edukacji Narodowej IPN w Łodzi [DO POBRANIA] Pliki do pobraniaZobacz 1 odpowiedź na zadanie: Legenda o Łodzi. Szkoła - zapytaj eksperta (1839). Szkoła - zapytaj eksperta (1839) Wszystkie (1839)
Ingridka6 Offline Liczba postów: 66 Liczba wątków: 27 Dołączył: Reputacja: 13 Legenda Janusza - czyli skąd pochodzi nazwa miasta Łódź Opuściwszy łęczycki gród Janusz podążał w górę rzeki Bzury na południe. Przedzierał się przez błota i dalej płynął rzeczką zwaną Starą Strugą – dzisiejszą Łódką. Z trudem odpychał się jakimś drągiem od płytkiego dna. Dopłynął do miejsca, gdzie dziś stoją stare kamienice przy Zgierskiej w parku Staromiejskim. Tu Janusz poczuł, że jego stara ojcowska łódź jakby była pełna kamieni i dalej nie mógł już ruszyć. Czy tak mu zaciążył święty obrazek taszczony w tobołku, czy też jedynie dno łodzi się nadwerężyło uciążliwą podróżą i woda w niej przybrała; dość, że o dalszej podróży nie było już mowy. Wyciągnął więc Janusz łódkę na brzeg. Wdrapał się na wzgórek, rozejrzał wokoło po spokojnej okolicy. Gdy począł przygotowywać sobie nocleg, zaczął padać ulewny deszcz. Ściął więc kilka grubszych gałęzi i ustawił na nich swą łódź - dnem do góry. Posłużyła mu ona za schronienie przed burzą. Rano posłyszał Janusz głosy puszczy. Okolica przemawiała doń swojsko i kusiła: - (...) Tu się zadomowisz, tu oporządzisz - będzie nam z sobą dobrze, żaden książę ani biskup czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tu. Pracę ci, choć mozolną, dam - mówiła dalej puszcza. Nie poskąpię drzewa na budulec, ni miodu z dzikich barci, a może czasem i tur, żubr lub łoś ci się trafi (...) Przemówiło to do niego. Został. Dopiero jesienią począł ścinać kłody pod prawdziwą chatę. Tutaj też założył rodzinę i już wraz z synami i wnukami wznosił następne chaty. Dopiero przyszłe pokolenia nazwały to miejsce – Łodzia, a późniejsi mieszkańcy osady zmienili raz jeszcze jej nazwę na Łódka. ...zaprzestań widzieć w pracy nad sobą wroga, a posiądziesz w przyszłości przyjaciela swego...
Legenda głosi, że Poznańscy zapytani przez architekta o to, w jakim stylu ma zostać wybudowany pałac, mieli odpowiedzieć, że w każdym, bo ich stać na wszystkie style. Dobranoc Łódź!Próbą ukazania początków naszego miasta jest legenda o łodzi chłopa Janusza i założeniu przez niego osady nad rzeczką. O chłopie przezwiskiem Janusz wiemy z czternastowiecznych dokumentów, że był pierwszym łódzkim sołtysem, a urząd swój sprawował we wsi o nazwie Łodzią (łac. Lodzą, dokument z XIV wieku). Poza tym nic pewnego o tym Januszu nie wiadomo, toteż rychło wszedł do legendy. Zapewne nie pałał wielką miłością i posłuszeństwem do rycerskich czy duchownych panów z łęczyckiego grodu, skoro puścił się sam w górę rzeki Bzury na południe i zbiegł w puszczę. (więcej…)
zaścianka, jak i szlacheckiego dworu. Legenda powstańcza w Nad Niemnem to jednak nie tylko pamięć o poległych i kultywowanie tradycji. W opinii Marii Żmigrodzkiej powstanie pełni tu rolę „epickiej machiny cudownej”: Maria Żmigrodzka Dwie powstańcze legendy Orzeszkowej
„Bajarz Łódzki” to zbiór pięciu opowiadań obejmujących czasy od średniowiecza do początku wieku XIX kartach książki znajdziemy postacie Janusza Piotrowica – pierwszego sołtysa Łodzi, pannę Piotrkowską, czy Księżniczkę z Retkini. „Bajarz Łódzki” jest moją pracą magisterską wykonaną na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, która została obroniona na ocenę bardzo dobrą z wyróżnieniem. Projekt ten jest wyrazem mojego lokalnego patriotyzmu oraz manifestem niezgody na obecne trendy w procesie projektowania wydawnictw regionalnych. Książka poprzez swoją tradycyjną formę okładki oraz ręczne szycie nawiązuje do tradycyjnych form drukowanych i introligatorskich.
Nogi znajdują się na Rzgowskiej i Pabianickiej, tułów na placu Raymonta, a ręce umiejscowione są na zielonej i Narutowicza. Właśnie w ten sposób powstała Piotrkowska, najsławniejsza z ulic Łodzi. Najprawdopodobniej to z powodu wyjątkowej urody dziewczyny sama jest tak zjawiskowa. Legenda o Scheiblerze i jego piekielnych maszynach.
Legendy Góralskie Janosik żył w Białce Tatrzańskiej, która była siedzibą grupy zbójników. Zbóje jako panowie Podhala nikogo się nie bali, byli bowiem silnymi mężczyznami o rosłej posturze. Janek nie chciał pracować dla Pana, tak jak reszta chłopstwa. Za nieposłuszeństwo syna, kazano pobić ojca, co było przyczyną jego śmierci. Chłopiec nie miał już nikogo na tym świecie. Pragnął pomścić los ojca i Podhalan, którzy pracowali ponad swoje siły, a mimo to cierpieli głód. Janek postanowił przyłączyć się do zbójników, w tym celu udał się w góry do ich jaskini. Aby zostać zbójeckim kompanem musiał przejść ciężką próbę i wiele sprawdzianów. Kiedy udało się Jankowi dojść do zbójników, ci akurat zmierzali do wielkiej jaskini. Niedaleko znajdowała się druga jaskinia zamieszkiwana przez boginki, była ona po drugiej stronie niedźwiedziej góry. Trzecia jaskinia była już w Tatrach Liptowskich, to właśnie w niej Janek chronił się długo ze swą ukochaną Maryną. Gdy Janek dogonił zbójników, drogę zagrodzili mu wartownicy, którzy zabezpieczali zbójników przed panami. Chłopiec na pytanie dokąd idzie odpowiedział, że chce się przyłączyć do zbójników. Ci jednak mu nie uwierzyli. Zbójnicy postanowili, że chłopiec musi się wykazać. Musiał przeskoczyć z jednej góry na drugą, co nie było proste bo góry rozdzielała jeszcze rzeka. A p drugie musiał ładnie zaśpiewać i zatańczyć, bo tak przystało prawdziwemu zbójnikowi. Janek wiedział, że mimo trudności zadań, są one wykonalne. Zbójnicy poszli wojować więc Janek dostał czas na ćwiczenia. Chłopcu strasznie dłużył się czas więc postanowił pospacerować w kierunku gór, jednak zabłądził w głębi bukowiańskiego lasu. Na szczęście Janek dojrzał światełko i podążył w jego kierunku. Ujrzał chatkę, więc wszedł do środka i pochwalił Boga. W izbie zobaczył kobietę, która była czarownicą i poprosił ją o nocleg. Kobieta ostrzegła chłopca, że mieszkają z nią jeszcze dwie siostry, które mogą go zabić. Janek jednak nie miał siły iść dalej i postanowił spędzić tam noc. Ułożył się wygonie na ławie i zasnął. Gdy przyszły pozostałe dwie czarownice, postanowiły nie zabijać Janka, gdyż bardzo chłopiec im się spodobał, musiał jednak poddać się próbie. Polegała ona na położeniu rozpalonych węgli na brzuchu. Janek przetrzymał próbę mimo iż gorące węgle wyżłobiły mu dziurę w brzuchu. Czarownice postanowiły pomóc chłopcu w zostaniu zbójnikiem. Jedna kobiet pozbierała podkowy końskie, aby wykuć mu ciupagę zbójecką. Druga upolowała zwierzę, aby wykonać mu opaskę zbójecką. Trzecia zbierała len i uplotła mu koszulę. Ciupaga pomogła mu przeskakiwać z góry na górę i mogła rąbać ośmioro drzwi na raz, na dziewiątych traciła swą moc. Opaska dawał mu dawał mu nadprzyrodzoną siłę, tak że mógł wyrywać drzewa z korzeniami, a koszula nie przepuszczała kul. Rankiem Janek wyszedł z chaty na spotkał się ze zbójcami. Przypomnieli mu o warunkach, które musi spełnić aby do nich dołączyć. Chłopiec odbił się na ciupadze i przeskoczył z góry na górę. Harnaś jednak nie chciał przyjmować Janka do swej zbójeckiej grupy więc zdecydował aby Janek zmierzył się siłą ze zbójnikami. Oczywiście dzięki koszuli pokonał wszystkich. Wobec tego postawił mu się sam Harnaś. Było trudno pokonać Harnasia, gdyż siłą dorównywał turowi. Jednak za pomocą podarków od czarownic, udało się pokonać Jankowi i Harnasia. W dowód szacunku Harnaś zdjął swą wysoką, zbójecką czapkę, założył mu ją na głowę i nazwał Janosikiem. Odtąd wszyscy szanowali Janosika teraz obaj byli panami Podhala. Janosik zabierał bogatym panom a pomagał biednym aby nie pomarli z głodu. Zawsze wymykał się wojsku z rąk. Postanowiono więc uciec się do podstępu. Powiedziano Marynie, że Janosik po słowackiej stronie znalazł sobie inną dziewczynę, którą kocha. Była to podstępne kłamstwo. Janosik nigdy nie zdradzał Maryny. Ale Maryna jak to kobieta ze złamanym sercem uwierzyła w te kłamstwa i postanowiła pomóc wojsku. Gdy Janosik tylko wszedł do izby, Maryna odpięła mu opasek, zdjęła koszulę i rzuciła je do przepaści razem z ciupagą. Po chwili wbiegła straż aby pojąć Janosika. Maryna dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że to pułapka i co właśnie zrobiła. Było jednak na to za późno. Sąd wydał wyrok powieszenia Janosika na haku za "pośrednie źebro" (ostatnie żebro) Maryna cały czas płakała i przepraszała Janosika. Ten jednak jak przystało na prawdziwego zbója palił fajkę i konał w bólach i męczarniach. Podobno wypalił funt tabaki zanim zmarł. Maryna przytuliła się do niego, a Janosik chcąc ją pogłaskać, nie zdawał sobie sprawy jaka siła pozostała mu w ręce i zgniótł jej czaszkę. Tak oto zginęli oboje.- Լ оኃеճեч чо
- Ոዖ звахεփθ
- Сл х ሗокрαስюձ
2/14 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze PoprzednieNastępne Jedna z nich mówi o Januszu. Czy to on został pierwszym mieszkańcem Łodzi? Miał to być chłop, który mieszkał w okolicach grodu łęczyckiego. Od dziecka był jednak krnąbrny. Nie okazywał posłuszeństwa rycerstwu, panom, duchownym. Być może to spowodowało, że opuścił rodzinną wieś. Ruszył w górę rzeki Bzury. Część drogi pokonał łódką, część pieszo. Z czasem dotarł do rzeki zwanej Starą Strugą, czyli do dzisiejszej Łódki. Wokół była ogromna puszcza. Z trudem, odpychając się wiosłem od płytkiego dna dopłynął w okolice dzisiejszego Rynku Staromiejskiego. Tam musiał zakończyć podróż łódką. W płytkiej wodzie było pełno kamieni. Nie mógł już płynąć dalej. Jak głosi legenda, wyciągnął na brzeg łódkę, wszedł na pobliski pagórek i zaczął przygotowywać się do noclegu. Ale rozpoczęła się ulewa, zaczęło grzmieć. Janusz wyciął kilka drzew, na nich oparł swoją łódkę i pod nią znalazł schronienie. Zmęczony podróżą usnął. Gdy się rano obudził usłyszał dziwne Tu się zadomowisz. Tu oporządzisz. Będzie nam z sobą dobrze. Żaden książę ani biskup czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tu - przemówiła do niego puszcza. - Pracę ci, choć mozolną, dam. Nie poskąpię drzewa na budulec, ni miodu z dzikich barci, a może czasem i tur, żubr lub łoś ci się trafi . I Janusz został w tym miejscu. Początkowo dom stanowiła odwrócona łódka. Z czasem zbudował sobie chatę, założył rodzinę. Jego żoną została dziewczyna ze wsi Widzew. Urodziły się im dzieci. Miejsce, w który osiadł zaczęto nazywać Lodzią, a potem stała się Łodzią. CZYTAJ DALEJ >>>>
Łódź (Polesie), Ulica Janusza Kusocińskiego. Ulica Janusza Kusocińskiego położona jest na mapie Łodzi 4.1 km od centrum. W tej dzielnicy znajduje się jeszcze 384 ulic(e). Ulica Janusza Kusocińskiego jest jeszcze w 101 innych miejscowościach. Położenie GPS centralnego punktu to (19.3971 E, 51.7515 N) Wymyśl i zapisz legendę o powstaniu Łodzi . ( AKAPITY ! ) Prosze o pomoc !:** Próbą ukazania początków naszego miasta jest legenda o łodzi chłopa Janusza i założeniu przez niego osady nad rzeczką. O chłopie przezwiskiem Janusz wiemy z czternastowiecznych dokumentów, że był pierwszym łódzkim sołtysem, a urząd swój sprawował we wsi o nazwie Łodzią (łac. Lodzą, dokument z XIV wieku). Poza tym nic pewnego o tym Januszu nie wiadomo, toteż rychło wszedł do legendy. Zapewne nie pałał wielką miłością i posłuszeństwem do rycerskich czy duchownych panów z łęczyckiego grodu, skoro puścił się sam w górę rzeki Bzury na południe i zbiegł w puszczę. Widać niezbyt dobrze mu się tam działo. I oto znajdujemy go w legendzie do dziś jeszcze powtarzanej w różnych wersjach na starych Bałutach, Widzewie i Stokach. Spotykamy tego pierwszego łodzianina z wiosłem w dłoni, jak przedziera się jakimś czółnem chybotliwym czy łodzią przez chaszcze, znacząc od czasu do czasu siekierką nadbrzeżne konary, by nie zmylić drogi. U źródeł Bzury, na Rogach i Rożkach, pełno było błota i kałuż. Tylko wąski, dziki dukt leśny przedzielał je wówczas od nowych źródeł i drugiej rzeczki zaczynającej swój bieg już na późniejszych Dołach i Sikawie. Była to dzisiejsza Łódka, przed wiekami zwana po prostu Starą Strugą. Janusz przeciągnął po tych błotach swą łódź dalej na południe i zachód. I znów z trudem odpychał się jakimś drągiem o płytkie dno owej strugi. Obowiązkowo -jak na owe czasy wymagano i jak głosi opowieść -miał mieć w tobołku w swej dłubance jakiś obrazek święty czy figurkę szczęśliwą… Dopłynął tedy do miejsca, gdzie dziś stoją stare kamienice przy Zgierskiej w parku Staromiejskim (dziś już rzeczka płynie w skrytym kanale). Tu Janusz poczuł, że jego stara ojcowska łódź jakby była pełna kamieni i dalej ruszyć nie może. Czy ten obrazek tak mu zaciążył, czy też, co bardziej prawdopodobne, dno się nadwerężyło uciążliwą jazdą i woda w łodzi przybrała; dość, że o dalszej podróży nie było już mowy, choć rzeka biegła jeszcze dalej na zachód. Wyszedł więc chłop z łodzi na brzeg, wyciągnął tobołek i trochę pomedytował. Później przez mieliznę wyciągnął ową łódkę ku wyższemu, północnemu brzegowi. Wdrapał się na wzgórek, rozejrzał wokoło i nabrał otuchy. Okolica była sposobna, na zdrową! spokojną wyglądała. Wnet chciał sporządzić sobie szałas na nocleg, by na drugi dzień łódź oporządzić i próbować płynąć dalej, lecz gdy chwilę pobył na brzegu, spotkała go pierwsza przygoda, zaczął padać ulewny deszcz. Nie zraziło go to wcale. Ściął kilka grubszych gałęzi i ustawił na nich swą łódź dnem do góry. Posłużyła mu za schronienie przed burzą. Stała się pierwszym ludzkim dachem w tej okolicy… Rano posłyszał Janusz głosy puszczy. Wokoło rozbrzmiewały ptasie śpiewy, słychać było stukanie pracowitych dzięciołów, brzęczenie dzikich pszczół. Okolica przemawiała doń swojsko i kusiła: , - …Tu się zadomowisz, tu oporządzisz; będzie nam z sobą dobrze, żaden książę ani biskup czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tu… pracę ci, choć mozolną, dam – mówiła dalej puszcza. – Nie poskąpię drzewa na budulec ni miodu z dzikich barci, a może czasem i tur, żubr lub łoś ci się trafi… Przemówiło to do niego. Został. Dopiero nadchodząca jesień wygnała go z domku „pod łódką”. Począł ścinać kłody pod pierwszą własną prawdziwą chatę! A szałas z łódką jako dachem zachował potem długi jeszcze czas na pamiątkę swego tu przybycia. Jeszcze później związał się z jakąś dziewczyną z dalszych stron, być może aż z odległego o milę Widzewa… Następne chaty już z synami i wnukami wznosił. Osiedli obok ojca i dziada na wzgórkach, które po wiekach Górkami Plebańskimi tu nazwano, gdyż powstał tam później drewniany kościółek. Niedługo, bo już w piątym pokoleniu, rozłożył się w tym miejscu kwadratem targowy Stary Rynek, a było to przy drogach leśnych wiodących na północ do Zgierza, na zachód pod Strugę, na południe do Piotrkowa i Drewnowiczów i na południowy wschód do Wolborza… Minęło sto, a może dwieście lat od tamtych czasów. Dopiero przyszłe pokolenia słuchając opowieści gminnej – jak to ich odważny i pracowity prapradziad przedzierał się przez tę gęstwinę swoją mizerną łódką, która na mocy jakiegoś dziwnego uporu płynąć dalej nie chciała i tu nabrawszy wody w miejscu stanęła – nazwali to miejsce na wieczną pamiątkę po prostu Łodzią… Mieszkańcom tej osady wydało się jednak z czasem, że to zbyt mały dowód szacunku i miłości dla przodków, na dodatek więc i rzekę, która była niegdyś drogą ucieczki, a stała się przez samotną wyprawę przodka nadzieją lepszego jutra, nazwali podobnie – Łódką… xxKiLLeRxx Odpowiedziano: 2011-04-03 11:00:54 Według legendy w granicach osady łódzkiej żył pustelnik, dawniej rycerz i zawadiaka. Któregoś dnia spotkał w lesie dziewczynę, która została oskarżona przez księcia łęczyckiego o paranie się czarną magią. Jednym z dowodów było ubijanie masła przy słonecznej i deszczowej pogodzie (stąd popularna rymowanka "Gdy deszcz pada, słońce świeci, czarownica masło kleci..."). Zaopiekował się nią i zamieszkali wspólnie w jego jamie. Niestety którejś wiosny później pachołkowie księcia dotarli do jaskini samotników i z łatwością rozpoznali uciekinierkę. Kiedy po żądaniu wydania jej pustelnik odmówił, dobyli broni i go zabili. Krew trysnęła na stojące w kącie jamy zbroję i starą tarczę. Od owej poplamionej krwią tarczy ma się więc wywodzić czerwone tło łódzkiego herbu. Natomiast widniejąca na herbie łódź ma pochodzi jakoby od chłopa Janusza. Jego imię widnieje już w XIV-wiecznych dokumentach jako sołtys wsi Łodzia (łac. Lodza). Według legendy ów chłop wybrał się w podróż przez bagna puszczy łódzkiej w czółnie. W okolicach dzisiejszej ulicy Zgierskiej postanowił się zatrzymać, zamieszkał zaś w odwróconej łodzi, która nie nadawała się już do dalszego użytku. Tak oto od pierwszego domostwa powstała nazwa wsi, później założonej w tym miejscu.LEGENDA JANUSZA Opuściwszy łęczycki gród Janusz podążał w górę rzeki Bzury na południe. Przedzierał się przez błota i dalej płynął rzeczką zwaną Starą Strugą – dzisiejszą Łódką. Z trudem odpychał się jakimś drągiem od płytkiego dna. Dopłynął do miejsca, gdzie dziś stoją stare kamienice przy Zgierskiej w Parku Staromiejskim. Tu Janusz poczuł, że jego stara ojcowska łódź jakby była pełna kamieni i dalej nie mógł już ruszyć. Czy tak mu zaciążył święty obrazek taszczony w tobołku, czy też jedynie dno łodzi się nadwerężyło uciążliwą podróżą i woda w niej przybrała; dość, że o dalszej podróży nie było już mowy. Wyciągnął więc Janusz łódkę na brzeg. Wdrapał się na wzgórek, rozejrzał wokoło po spokojnej okolicy. Gdy począł przygotowywać sobie nocleg, zaczął padać ulewny deszcz. Ściął więc kilka grubszych gałęzi i ustawił na nich swą łódź- dnem do góry. Posłużyła mu ona za schronienie przed burzą. Rano posłyszał głosy puszczy. Okolica przemawiała doń swojsko i kusząco. – Tu się zadomowisz, tu oporządzisz- będzie nam ze sobą dobrze, żaden książę, ani biskup, czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tutaj. Pracę ci, choć mozolną, dam- mówiła mu puszcza. Nie poskąpię drzewa na budulec, ni miodu z dzikich barci, a może czasem tur, żubr lub łoś ci się trafi. Dopiero jesienią począł ścinać kłody pod prawdziwą chatę. Tutaj też założył rodzinę i już wraz z synami i wnukami wznosił następne chaty. Dopiero przyszłe pokolenia nazwały to miejsce Łodzia, po nim Łódka, a z czasem Łódź. Pierwsza wzmianka o wsi Łodzia pochodzi w dokumencie z 1332 roku. Prawa miejskie zostały nadane w 1423 roku przez króla Władysława Jagiełłę. Źródłem utrzymania mieszkańców przez długie lata był handel- w szczególności wyroby rzemieślnicze, ale również płody rolne oraz hodowla zwierząt. Dzisiaj miasto to jest trzecim największym w kraju pod względem ludności, czwartym pod względem powierzchni.iXWKHEW.